Uff, to była najdłuższa przeprowadzka na świecie… Spieszę przy tym zapewnić, że nie trwała 13 miesięcy – nawet statkiem można do Stanów Zjednoczonych dotrzeć szybciej. Z uwagi jednak na natłok spraw zawodowych i osobistych, jak również pewne komplikacje techniczne (o których za chwilę), dopiero dziś udało mi się znów coś napisać. Zapewniam jednak tych z Państwa, którzy nowych treści są spragnieni, że w najbliższych tygodniach teksty będą się tu pojawiać regularnie. Nie wiem, czy to będzie dobra zmiana, ale może zmiana na lepsze…

A co do komplikacji technicznych, to zostały one ostatecznie przezwyciężone, mimo że przez jakiś czas serwis Probuyer zniknął całkowicie z łączy internetowych. Nie będę się rozwodził nad przyczynami, ale dołożę wszelkich starań, żeby podobna sytuacja nie miała więcej miejsca.

Wojciech Biszta